Witam wszystkich. Jestem podopiecznym Łukasza od dwóch miesięcy i nie mam zamiaru tu nikomu słodzić, piszę, tak jak jest. Tak jak napisałem. Łukasz prowadzi mnie od dwóch miesięcy, dodam do tego, że jestem kierowcą samochodu ciężarowego w transporcie międzynarodowym. W domu jestem różnie. Raz jestem co weekend, raz co dwa tygodnie. Niestety taka praca każdy jakoś musi utrzymać rodzinę. Szukałem, szukałem, przewertowałem trochę stron w internecie i nic ciekawego nie mogłem znaleźć. Może to też z braku mojej motywacji, bo jak to można być kierowcą i trzymać się planu swojego dietetyka do tego trening – no przecież się nie da! Odkąd dostałem namiary na Łukasza wszystko się zmieniło. Ułożył mi dietę i trening w taki sposób, że mam czas spokojnie zjeść nie przekraczając czasu ustalonego na posiłki. Zadbać o trening w ciężarówce (tak, tak nie trzeba mieć specjalistycznych maszyn, żeby ćwiczyć). Niedawny czas temu poleciłem Łukasza mojemu znajomemu, który też jest kierowcą ciężarówki. Dzisiaj moja żona też jest jego podopieczną. Dodam do tego, że poprzedni dietetyk kompletnie się nią nie interesował. Wziął kasę za ułożenie diety i nic więcej… U trenera Łukasza jest inaczej! Cotygodniowa relacja z przebiegu diety, obcinanie kalorii. Wszystko jest pod kontrolą. W ciągu tych dwóch miesięcy zrzuciłem 10kg i 7cm w pasie. Swoją przygodę z dieta zacząłem pod koniec listopada i niestety były święta, nowy rok gdzie nie żałowałem sobie jedzenia. Żałuję tylko, że nie znam go osobiście. Mam taką cichą nadzieję, że Łukaszowi uda się zrobić kiedyś takie spotkanie ze swoimi podopiecznymi i będę miał okazję poznać go osobiście. Pozdrawiam serdecznie!

Zbigniew Karpiński

Wałcz